Niech na 10 km będzie medal a za parę dni autentyczna radość i obrony tytułu na 30 km!

Trzymam kciuki za jutrzejszy i daj Boże kolejny występ Justyny Kowalczyk i życzę jej, by temat stopy a konkretnie złamanej piątej kości śródstopia przestał być wiodącym.

Zamiast zdjęcia RTG, czy siniaków publikowanych na Facebooku, kolejnych opinii ekspertów, czy zatroskanych, bądź zagubionych w całym tym zamieszaniu komentatorów powinniśmy się doczekać innego przekazu, chwil radości i potwierdzenia, że warto było podejmować trud walki o wszystko w tak skrajnie niekorzystnych okolicznościach.

Do walki na 10 km klasykiem została już tylko jedna doba, więc dziś w polskim obozie skupia się głównie na rywalizacji naszych panczenistów a dopiero jutro wraz z milionami Polaków przed telewizorami będę przeżywał napięcie towarzyszące zmaganiom na Krasnej Polanie.

Wygaszam dziś cały mój sceptycyzm wokół sytuacji jaka towarzyszy najbardziej tajemniczej kontuzji polskiego sportowca i zamieniam się wyłącznie w pragnącego biało-czerwonego sukcesu kibica. Chciałbym by ta historia miała swój happy end, bo mam wrażenie, że doskonale rozumiem co dla czterokrotnej medalistki olimpijskiej znaczą te trzecie w jej karierze igrzyska po których zapowiadała, że wywiesi tabliczkę ,,End - Koniec".
Trwa ładowanie komentarzy...