Chapeau bas Justyno! Justyna Kowalczyk wygrywa złoto w Soczi

Wiara przenosi góry a w rosyjskich górach Justyna Kowalczyk udowodniła, że żadne tzw. zdroworozsądkowe oceny jej zredukowanych kontuzją szans w jej przypadku nie mają zastosowania.

Przyznam że warto było dzisiaj nad sceptycyzmem płynącym z sucho podawanych faktów i obrazków jak słynne już zdjęcie RTG górę wzięła dusza kibica. Jestem pod głębokim wrażeniem koncentracji Justyny na celu, umiejętności zapomnienia o wszystkim co Ją mogło osłabiać wydobycia z siebie tego co najlepsze.

Śledząc Jej liczne przed startem wypowiedzi, a szczególnie te gdy mówiła, że nie postawiłaby na siebie ani grosza sądziłem, że kontuzja jest na tyle istotną przeszkodą, że nie wykluczone że pozostanie już tylko walka o honorowe zaistnienie.

Tym bardziej ów sukces jest dla mnie imponujący. Wiara w siebie i przekonanie co do słusznie obranej drogi jest, co pokazał dzisiejszy bieg na 10 km swoistym paliwem atomowym pozwalającym podejmować się zadań z natury rzeczy niemożliwych do realizacji. A , że zaliczałem się do wątpiących w mimo wszystko 100% dyspozycje , to tym bardziej cieszę się , że mogę dziś nisko pokłonić się przed Wielką Mistrzynią. Chapeau bas Justyno i wierze że to jeszcze nie koniec Twojej niesamowitej historii w Soczi.
Trwa ładowanie komentarzy...